Pomiń nawigację Przejdź do sekcji stopka"
Logo Funduszu Feministycznego
Fundusz Feministyczny
Dlaczego nie ma feminizmu bez (praw) osób transpłciowych?

Dlaczego nie ma feminizmu bez (praw) osób transpłciowych?

Dag Fajt

Walka ze stereotypami płciowymi czy restrykcyjnymi wymogami zachowania lub wyglądu narzucanymi kobietom to od samego początku jeden z celów ruchu feministycznego.

O wartości i statusie społecznym kobiety nie powinien świadczyć jej wzrost, waga, włoski na twarzy, status rodzinny czy przebyte operacje (takie jak mastektomia czy histerektomia). W tym rozumieniu nasze biologiczne cechy płciowe, zdolność reprodukcyjna (bądź jej brak) nie powinny narzucać nam ról, które mamy wypełniać przez resztę naszego życia.

Każda osoba funkcjonująca w społeczeństwie może na własnej skórze odczuć kruchość płci. W zależności od tego, w jakiej roli i środowisku żyjemy, do podważenia naszej kobiecości czy męskości może wystarczyć niewiele.

 

Jak to jest z płcią?

Sztywną klasyfikację płci odrzucają osoby transpłciowe, które w znacznej części dążą do bycia postrzeganymi w sposób odmienny niż zgodny z płcią, którą przypisano im przy urodzeniu, przy użyciu metod tranzycji takich jak hormony czy operacje (dla większości niedostępne ze względu na zaporowe koszty), czy metod prawnych (zmiana imienia, oznaczenia płci w dokumentach). Życie jako osoby transpłciowe sprawia, że spotykamy się ze znaczną dyskryminacją(1), której źródło, podobnie jak w przypadku opresji kobiet, tkwi w mizoginii. W oczach patriarchatu trans mężczyźni to kobiety udające mężczyzn, a trans kobiety to mężczyźni, którzy – wg patriarchalnej logiki – upokorzyli samych siebie w najgorszy możliwy sposób: rezygnując ze swojego uprzywilejowanego statusu i przyjmując „gorszy”, kobiecy. Osoby niebinarne pozostają zaś niedostrzegane albo wtłaczane siłą w jedną z dwóch kategorii binarnych płci.

Jak zdefiniować prawdziwą kobietę?

Osobom transpłciowym zastanawiającym się nad sobą lub na samym początku tranzycji, często towarzyszą myśli dotyczące „prawdziwości” tożsamości. W efekcie wiele osób szuka odpowiedzi na pytanie o biologiczne „źródła transpłciowości”. Ale podobnie jak w przypadku homoseksualności, nauka nie daje nam żadnych w pełni jednoznacznych odpowiedzi(2). Akceptacja naszych tożsamości, podobnie jak prawa osób nieheteroseksualnych, powinna uwzględnić, że toczymy naszą walkę od dekad i nie zmieniamy zdania – nasze tożsamości są stałe(3), a możliwość tranzycji daje nam szczęście i umożliwia lepsze funkcjonowanie w społeczeństwie(4).

Innym pytaniem, które zadają sobie osoby transpłciowe, jest to, czy jesteśmy „prawdziwymi” kobietami, mężczyznami czy osobami niebinarnymi. Czym (i gdzie) jest esencja płci? Czy znajdziemy ją w gonadach, zdolności reprodukcyjnej? Mózgu? Doświadczeniu patriarchalnej przemocy od najmłodszych lat? To czcze rozważania. Wewnętrzna różnorodność doświadczeń ludzkich niezależnie od tego, czy jesteśmy trans, czy cis (czyli nie-trans), jest niewiarygodnie szeroka. Zadaniem feminizmu nie jest zaś skupienie się na stworzeniu idealnej definicji kobiety, lecz transformacja społeczna. Podmiotem feminizmu nie są idealne, platońskie formy, ale społeczna i polityczna kategoria kobiet. Pytanie, czy osoby transpłciowe powinny funkcjonować jako pełnoprawne osoby członkowskie swoich kategorii płciowych, to pytanie polityczne, nie metafizyczne.

Jako osoby trans, w tym trans kobiety i osoby transżeńskie, powinnyśmy być równorzędną częścią ruchu walczącego z mizoginią i opresją płciową, jako że doświadczamy jej na co dzień. Nasze doświadczenia wpisują się w to, czym od samego początku jest ruch feministyczny i cele jego walki.

Nie jest to jednak coś, z czym zgadzają się wszystkie osoby określające się jako feministki.

Dlaczego niektórzy uważają, że walka o prawa osób trans jest zagrożeniem dla feminizmu?

Istnieje nurt feminizmu, który w akceptacji osób transpłciowych (ze szczególnym skupieniem na trans kobietach i osobach transżeńskich) dostrzega zagrożenie dla podstawowych praw kobiet. Osoby o takich poglądach samookreślają się jako Gender-Critical (z ang. krytyczne wobec płci społeczno-kulturowej) i czerpią z dorobku teoretycznego feministek radykalnych, takich jak Janice Raymond, Germaine Greer czy Sheila Jeffreys.

Ich argumentacja opiera się na kilku podstawach. Prawidłowo zauważają, że w patriarchalnym systemie to mężczyźni są w największym stopniu odpowiedzialni za opresję kobiet. Trans kobiety(5)* postrzegają jednak jako agentki patriarchatu, stanowiące takie samo zagrożenie dla kobiet jak mężczyźni ze względu na posiadanie takich samych cech biologicznych i przejście przez „socjalizację do roli męskiej”. Opresję kobiet wywodzą z ich cech biologicznych, w tym reprodukcyjnych – trans kobiety*, które są pozbawione zdolności do rodzenia, mają być „poprzebieranymi mężczyznami” wzmacniającymi stereotypy i role płciowe, osobami, dla których kobiecość to tylko estetyka, a nie realna opresja.

Założenie to całkowicie ignoruje fakt, że… trans kobiety* realnie funkcjonują społecznie jako kobiety, a ogólnodostępne dane (przejdź do materiału: 1 i 2) pokazują, że są one bardziej narażone na doświadczenie gwałtu, przemocy seksualnej, motywowanych płcią morderstw, zarabiają mniej, są w większym stopniu dyskryminowane w pracy, w sytuacjach urzędowych czy medycznych.

Sprowadzanie kobiecości wyłącznie do zdolności rodzenia dzieci wyklucza z feministycznej sfery działań wiele kobiet, które z różnych powodów nigdy jej nie miały. Pomija też opresję reprodukcyjną, której doświadczają osoby trans. Ta opresja ma podobny charakter, jak w przypadku np. osób Czarnych czy mniejszości etnicznych – państwo i system ochrony zdrowia często utrudniają nam posiadanie dzieci, traktując to jak zagrożenie. W wielu krajach dostęp do tranzycji – zmiany danych czy operacji – był lub wciąż jest uzależniony od wcześniejszej sterylizacji(6). Argument o „socjalizacji do roli męskiej”(7) również nie wytrzymuje krytyki, bo pomija fakt, że osoby trans, nawet zanim w pełni zrozumieją swoją tożsamość, często czują się obco wobec narzucanych im norm płciowych. To poczucie alienacji(8) towarzyszy nam przez całe życie i wpływa na nasze doświadczenia niezależnie od strategii, jakie przyjmujemy wobec tych norm.

W tak krótkim artykule nie sposób omówić wszystkich argumentów podnoszonych przez wspomniane wcześniej środowiska, które obejmują także m.in. kwestie przestrzeni jednopłciowych, kobiecych sportów, „okaleczania dzieci” czy detranzycji – osoby zainteresowane szerszym zapoznaniem się z transfobicznymi narracjami i odpowiedziami na nie, zachęcamy do przeczytania publikacji Transpłciowość w mediach (przejdź do publikacji).

Strach przed nieznanym – zagrożenia, które niesie wykluczenie

Poznałyśmy już argumenty anty-trans feministek. Czytając je, należy jednak pamiętać, że to, co mówią, nie opiera się na racjonalnych przesłankach, lecz myśleniu konspiracyjnym. Za nim kryją się uprzedzenia, poczucie silnego strachu, obrzydzenia i związane z tym poczucie zagrożenia z powodu utraty swojej przestrzeni. Nie różni się to od postawy najzwyklejszych w świecie billboardowych homofobów, którym wydaje się, że akceptacja homoseksualności wiąże się z otwarciem drogi do społecznego przyzwolenia na pedofilię czy zoofilię.

Takie rozumienie świata doprowadziło nas do obecnej w wielu krajach zorganizowanej nagonki na osoby transpłciowe i ich prawa. Jest ona związana nie tylko z zabraniem nam możliwości tranzycji medycznej czy prawnej(9), lecz także próbami maksymalnego utrudnienia codziennego funkcjonowania w społeczeństwie, czego najbardziej perwersyjnym wyrazem są obecne m.in. w Stanach Zjednoczonych(10) czy Wielkiej Brytanii(11) prawa, które zabraniają osobom trans korzystania ze zgodnych z ich płcią łazienek, a także przebieralni czy szatni. Prowadzi to, oczywiście, nie do większego bezpieczeństwa, lecz przemocy wobec transpłciowych i cispłciowych kobiet oraz innych osób wyglądających jakkolwiek nienormatywnie(12).

Nagonka ta ma swoje konkretne źródła – skrajną prawicę, zorganizowaną pod egidą walki z „ideologią gender”. Prawa osób trans to tylko przyczynek, kanarek w kopalni, do dalszego ograniczania podstawowej autonomii cielesnej i praw kobiet, w tym prób wprowadzania zakazów aborcji i ograniczania dostępu do antykoncepcji(13). Transfobiczne feministki wchodzą ochoczo w objęcia tych, którzy powinni być ich najgorszymi wrogami, poświęcając prawa, o które walczyły pokolenia działaczek, w imię dalszego prześladowania i tak już marginalizowanej mniejszości.

Feminizm, który żyje, czyli jak przeciwdziałać transfobii?

Osoby transpłciowe stanowią skrajnie niewielki procent społeczeństwa – za szacunkami amerykańskimi (przejdź do raportu), gdyż nigdy nie zbadano naszej demografii w Polsce, mówimy o ok. 0,5–0,6% populacji. Jedynie 8% Polaków (przejdź do badania) deklaruje, że zna osobę transpłciową. Nasze prawa, rozterki i zmagania są tematem niszowym, a uczestnicząc w ruchu feministycznym, możemy czuć, że ilość toczonych w jego ramach walk, obfitość tematów, jakim się zajmuje, sprawia, że nie jesteśmy po prostu nadążyć za wszystkimi kwestiami, któreś z nich zawsze będziemy rozumiały mniej.

Jako osoby transpłciowe nie możemy jednak przełożyć naszych problemów „na potem”, nie reagować na transfobię, usuwać się w cień, aż osiągnięte zostaną te „najważniejsze, najpoważniejsze cele”. Świat, w którym nie posiadamy podstawowych praw, oznacza zarazem, że w posadach chwieją się prawa innych osób, w tym prawa, które uważa się już za niezbywalne. Musimy wspólnie działać, edukować się nawzajem na temat naszych problemów w duchu solidarności i serdeczności, bez poczucia moralnego potępienia za błędy, ale z pokorą wobec własnej niewiedzy – i pamiętać, że feminizm zawsze był ruchem zmiany, który przekraczał to, co „naturalne” i „oczywiste”. Jeżeli ruch ma pozostać żywy, musi sprzeciwić się esencjalizmowi płciowemu – przekonaniu o rozłączności męskości i kobiecości, które leży u podstaw transfobii. Transinkluzywny feminizm nie stanowi żadnej mody, nie jest wymysłem wielkomiejskich liberałek oderwanych od rzeczywistości i pozbawionych prawdziwych problemów. Feminizm, który wyklucza, przestaje być feminizmem – i prędzej czy później umrze w objęciach systemu, który miał obalić.

Dag Fajt – członek inicjatywy tranzycja.pl, zaangażowany również w działalność prouchodźczą.

Tekst został zaadaptowany na podstawie artykułu Niny Kuty: transfeministki, redaktorki bazy wiedzy tranzycja.pl.

1 Kuta, N. (2021), Co raport „Sytuacja społeczna osób LGBTA w Polsce 2019-2020″ mówi o osobach trans?, Tranzycja.pl, online; https://tranzycja.pl/publikacje/raport-sytuacja-spoleczna-osob-lgbt-2020-trans-statystyki/.
2 Kuta, N., Edminston, K. (2024), Czy transpłciowe nastolatki są zdolne do świadomej decyzji o tranzycji? Wywiad z neuronaukowcem, dr. Edmistonem, Tranzycja.pl, online; https://tranzycja.pl/publikacje/kale-edmiston-wywiad/.
3 Fajt, D., Kuta, N. (2021), „Teraz myślisz, że jesteś trans, a potem ci się odwidzi”. Detranzycja i żal pooperacyjny, Tranzycja.pl, online; https://tranzycja.pl/publikacje/detranzycja-zal/.
4 Kuta, N., Fajt, D. (2021), Czy tranzycja medyczna pomaga osobom transpłciowym?, Tranzycja.pl, online; https://tranzycja.pl/publikacje/skutecznosc-medycznej-tranzycji/.
5 Użycie * w tym sformułowaniu jest analogiczne do + w LGBT+. Zaznaczam, że gdy piszę o trans kobietach, mam na myśli osoby o różnych tożsamościach, zarówno binarne, jak i niebinarne, które w jakimś stopniu identyfikują się z kobiecością.
6 Joyner, E. (2025), An „open wound”: Europe’s trans community reckons with decades of sterilisation requirements, „Investigate Europe”, online; https://www.investigate-europe.eu/posts/an–open-wound-europes-trans-community-reckons-with-decades-sterilisation-requirements.
7 Price, D. (2023), „Female Socialization” is a Transphobic Myth, Substack, online; https://drdevonprice.substack.com/p/female-socialization-is-a-transphobic.
8 The Sizhen System (Hikari, N.) (2025), Gender Ternary and Subalternization REBUILD. A Materialist Feminist Prototype Technology for the Transfeminist Era, Substack, online; https://thesizhensystem.substack.com/p/gender-ternary-and-subalternization.
9 Przybiera to formy zarówno otwartych zakazów zmieniania danych dokumentowych, zakazów tranzycji dla osób do określonego roku życia, pozywania ośrodków świadczących opiekę medyczną i gróźb ataków bombowych/terrorystycznych (USA), jak i doprowadzenia do stanu niefunkcjonalności klinik świadczących opiekę medyczną dla osób transpłciowych czy otwartego nadawania pośledniego statusu prawnego osobom trans względem osób cispłciowych (UK).
10 Trans Legislation Tracker, online; https://translegislation.com.
11 Brooks, L., Walker, P. (2025), Trans people banned from toilets of gender they identify with, says UK minister, „The Guardian”, online; https://www.theguardian.com/society/2025/apr/27/trans-people-banned-from-toilets-of-gender-they-identify-with-says-uk-minister.
12 Brooks, L. (2025), „I’ve been spat on”: gender non-conforming women tell of toilet abuse after UK’s supreme court ruling, „The Guardian”, online; https://www.theguardian.com/world/2025/aug/12/ive-been-spat-on-gender-non-conforming-women-tell-of-toilet-abuse-in-aftermath-of-supreme-court-ruling.
13 Sterling, J. (2024), We Need Feminist Solidarity On Abortion & Trans Liberation, Refinery29, online; https://www.refinery29.com/en-gb/abortion-rights-trans-rights-bodily-autonomy.