Pomiń nawigację Przejdź do sekcji stopka"
Logo Funduszu Feministycznego
Fundusz Feministyczny
Czy feminizm w Polsce jest „importem z Zachodu”?

Czy feminizm w Polsce jest „importem z Zachodu”?

Justyna Frydrych

Jak lokalne doświadczenia kobiet i osób LGBTQ+ tworzą najważniejszy ruch zmiany społecznej?

Feminizm w Polsce nie przyjechał w walizce z Berlina, Londynu ani Nowego Jorku. Nie jest projektem elit ani zapożyczoną ideologią „sprzeczną z polskimi wartościami”, jak często próbuje się go przedstawiać w debacie publicznej. Przeciwnie – powstaje tu, z codziennych zmagań z przemocą, nierównościami i wykluczeniem. Raport Funduszu Feministycznego Jest opresja – jest opór z 2022 r. (przejdź do raportu) pokazuje, w jaki sposób opresja uruchamia opór i jak lokalny, „tutejszy” feminizm zmienia rzeczywistość – krok po kroku (Rawłuszko, Grabowska, 2022).

Jest opresja – jest opór

Te wnioski nie są abstrakcyjną tezą, lecz wynikają z doświadczeń intensywnej mobilizacji społecznej ostatnich lat, szczególnie od 2016 roku: masowych protestów przeciwko próbom zaostrzenia prawa aborcyjnego, czarnych protestów i strajków kobiet, a także z codziennej pracy oddolnych grup działających w miastach, jak również poza dużymi ośrodkami.

Wbrew narracji, która przedstawia feminizm jako coś obcego, narzuconego „z Zachodu” i oderwanego od lokalnego kontekstu, polski ruch feministyczny wyrasta bezpośrednio z doświadczenia życia w Polsce. Jest reakcją na realne problemy, które dotyczą konkretnych osób. Kiedy kobiety i osoby LGBTQ+ doświadczają przemocy, lekceważenia i wykluczenia, nie pozostają bierne. Szukają kontaktu z innymi, tworzą grupy wsparcia, walczą o swoje prawa i budują strategie przetrwania – a potem zmiany. Tym, co najmocniej wybrzmiewa w przytoczonym wyżej raporcie, jest jedno: feminizm wyrasta z polskiej rzeczywistości.

Rodzimy ruch feministyczny jawi się więc przede wszystkim jako fenomen lokalny – wyrosły na gruncie polskiego patriarchatu, tutejszych nierówności i hierarchii władzy (Rawłuszko, Grabowska, 2022, s. 13).

Kiedy państwo nie działa, feminizm wchodzi na jego miejsce

W czym więc przejawia się ta „rodzima opresja” we współczesnej Polsce? Kobiety i osoby LGBTQ+, które uczestniczyły w badaniu, opisywały swoje doświadczenia opresji w czterech wymiarach:

  • nierównego traktowania i przemocy (fizycznej, ekonomicznej, seksualnej i psychicznej),
  • braku dostępu do usług i dóbr publicznych – służby zdrowia, edukacji, wsparcia socjalnego, transportu,
  • braku dostępu do feministycznych zasobów – do wiedzy, relacji, sojuszniczej sieci,
  • przemęczenia i wypalenia – wynikających zarówno z opresji, jak i aktywizmu.

To doświadczenia niezwykle zróżnicowane. Inne bariery napotykają nastolatki LGBTQ+ w małych miejscowościach, inne matki wspierające dzieci z niepełnosprawnościami, migrantki, kobiety 60+ mieszkające na wsi, a jeszcze inne – osoby queerowe w wielkich miastach.

A jednak w wypowiedziach przebija wspólny wniosek: kiedy zawodzą instytucje, to kobiety i osoby LGBTQ+ reagują na kryzysy i tworzą własne mechanizmy wsparcia. Ich feminizm to feminizm w praktyce – opieka, troska, bezpieczeństwo, wzajemna pomoc – zanim dojdzie do (albo obok) politycznych bitew.

Feministki są wszędzie. I coraz trudniej je ignorować

Ruch feministyczny w Polsce nie jest już jedynie zjawiskiem wielkomiejskim. Feminizm dzieje się zarówno w dużych miastach, jak i w mniejszych miejscowościach, w tym we wsiach, o czym mówi wydany w 2025 raport Funduszu Feministycznego Mieszkanki wsi w działaniu: lokalne rewolucje (przejdź do raportu). Zarówno na ulicach, jak i w domach kultury oraz szkołach, w klubach sportowych czy w wiejskich świetlicach. Coraz więcej kobiet i osób queerowych decyduje się działać mimo niechęci otoczenia, hejtu, presji Kościoła czy braku poparcia lokalnych instytucji.

Feministyczny aktywizm przybiera różne formy. Choć do mediów przebijają się głównie demonstracje, dużo częściej aktywistki organizują spotkania dla kobiet, zakładają zrzutki dla osób w kryzysie i po doświadczeniu przemocy czy pomagają w dostępie do aborcji. To też zajęcia samoobrony, edukacja seksualna i antyprzemocowa, marsze równości i manify, działania klimatyczne i pracownicze, to zbiórki i wsparcie socjalne. To feminizm praktyczny, codzienny.

Z raportu wynika też, że feminizm ten osadzony jest w realiach konkretnych, lokalnych społeczności. Jego celem zwykle nie jest zmiana sytuacji kobiet w całej Polsce, ale działanie na rzecz określonej grupy, znanej często z własnego doświadczenia. Feministki rozwiązują problemy, które dostrzegają wokół siebie: wynajmują w swoim miasteczku salę, w której kobiety mogą czuć się bezpiecznie w swoim gronie, albo zapewniają opiekę dla dzieci, żeby matki mogły uczestniczyć w zajęciach lub odetchnąć. To „małe działania”, które niosą duże zmiany.

Od kryzysu do momentu przedrewolucyjnego

Sytuacja społeczno-polityczna w Polsce została opisana w raporcie Jest opresja – jest opór jako „wielowymiarowy kryzys” – obejmujący: pandemię, kryzys klimatyczny, państwową homo- i transfobię, zamach na prawa reprodukcyjne, łamanie praw człowieka na granicy polsko-białoruskiej, inwazję Rosji na Ukrainę, normalizację seksizmu i mizoginii.

A jednak odpowiedzią nie stała się bierność – lecz feministyczne przyspieszenie. Od Czarnego Protestu, przez strajki kobiet, po protesty po wyroku Trybunału Konstytucyjnego – do ruchu dołączyły tysiące nowych osób, pojawiła się większa bezkompromisowość, gniew i gotowość na bardziej radykalne strategie.

Osoby zaangażowane w feministyczny aktywizm interpretują obecny moment jako czas przedrewolucyjny – czas politycznej rekonfiguracji i zmiany (Rawłuszko, Grabowska, 2022, s. 17).

Kalejdoskop feminizmów – i nie ma w tym sprzeczności

Dzisiejszy ruch feministyczny nie chce być jednolity. Obok siebie współistnieją feminizm intersekcjonalny, feminizm queerowy, feminizm socjalny i solidarnościowy, feminizm antykapitalistyczny czy feminizm „liberalny” (skoncentrowany na wzmacnianiu jednostek). To cały kalejdoskop. Dla samych aktywistek często kluczowe nie są etykiety, lecz treść działań – wiele z nich traktuje różne nurty feminizmu jako wtórne wobec samego zaangażowania. Niejednokrotnie działaczki funkcjonują równocześnie w kilku „feminizmach”: pomagają w aborcjach, jeżdżą na granicę polsko-białoruską wspierać osoby w drodze i robią zrzutki na tranzycje nastolatków. Najważniejsza okazuje się otwartość na różne strategie, uznanie wiedzy wynikającej z doświadczenia i praktyki, przyzwolenie na uczenie się i popełnianie błędów, solidarność ponad różnicami. Nie chodzi o feminizm „najbardziej poprawny”, lecz o feminizm najbardziej użyteczny dla osób, które go potrzebują.

Feminizm w Polsce ma przyszłość, bo jest zakorzeniony tutaj

Feminizm nie jest importowany. Jest odpowiedzią na opresję, która wydarza się tu – teraz – w Polsce. Rodzi się z marzeń o lepszym życiu i niezgody na przemoc. Tworzą go pokolenia kobiet, osób niebinarnych i queerowych, które nie czekają na zgodę, pozwolenie ani lepsze czasy.

To, co zaczyna się jako spotkanie w domu kultury czy wsparcie sąsiadki, jest częścią dużo większej zmiany – rewolucji troski, solidarności i sprawiedliwości.

Justyna Frydrych – współzałożycielka i członkini zespołu Funduszu Feministycznego.

 

Źródła:
Rawłuszko, M., Grabowska, M. (2022). Jest opresja – jest opór. Raport Funduszu Feministycznego. Fundusz Feministyczny.
Dębska, K., Urbańska, S. (2025). Mieszkanki wsi w działaniu: lokalne rewolucje. Fundusz Feministyczny.
Dudkiewicz, J. (2022). Chciały rozmawiać o książkach, proboszcz wezwał je na dywanik. Uznano, że to „radykalny feminizm”. Wysokie Obcasy.
Leśniewicz, K. (2022). Polski feminizm na moment przed rewolucją. „Stoimy na skraju czegoś zupełnie nowego”. Oko.press.